Co do bezpieczeństwa, chyba wszyscy jesteśmy zgodni. Nie ma co sugerować się statystyką czy wynikami badań. Gdyby to miało sens, nikt nie grałby w Totka.
O kasku rzeczywiście można zapomnieć. I o tym, że jest na głowie i o tym, że się go zdjęło. Ja tylko przed zjazdem zawsze o nim pamiętam.
Ciekawi mnie jednak przekonanie o izolacji kaskiem od słońca. Pewnie kask jest lepszy niż goła głowa, ale to przecież styropian. Izolator cieplny na takim emiterze ciepła jak głowa? Może to subiektywne odczucie albo cecha indywidualna, ale ja ratuję się przed przegrzaniem zdejmując kask. Szczególnie w upalny dzień na podjazdach, mimo braku ochrony fryzurą. Skuteczna wentylacja pojawia się dopiero przy wyraźnym ruchu powietrza względem głowy. Przy powolnej jeździe przez starówkę lub na podjazdach nie działa, niezależnie od ilości otworów.
Wracając do pytania o kryteria doboru kasku...
Bardzo ważny jest daszek, choć dziś kaski bez daszka to już rzadkość. Jeśli słońce nie świeci bezpośrednio na oczy, widać lepiej. Lecz daszek przydaje się także w nocy, gdy opuszczenie głowy chroni przed światłem nadjeżdżających z przeciwka samochodów. Światła w oczy dezorientują i mogą spowodować upadek albo zjechanie na środek drogi lub do rowu. Liczba otworów to dobre kryterium, ale w połączeniu z ich wyprofilowaniem i gęstością styropianu. Otwory powinny łapać powietrze. A miękki styropian i duża ilość otworów oznacza niewielką wytrzymałość kasku. Jako tako odegra swoją rolę podczas wypadku, to znaczy zgniecie się między czaszką i przeszkodą, absorbując energię uderzenia. Ale znacznie łatwiej go połamać przypadkiem, na przykład w transporcie. System regulacji musi być solidny i stabilny. Dopasowany kask powinien trzymać się głowy jak przyrośnięty. Pokrętło jest wygodne podczas regulacji. Ale ponieważ kask jest sprzętem osobistym jak szczoteczka do zębów i nie pożycza się go nikomu, regulację na dobrą sprawę przeprowdza się kilka razy w roku. Do czepka i na gołą głowę (ewentualnie pod chustę, jak kto lubi). To, czy się kręci, czy naciska i przesuwa, nie ma zatem żadnego znaczenia. A dobrze wykonany system regulacji sam się nie luzuje.
Jeszcze jedna uwaga o trwałości. Producenci zalecają wymianę kasku po każdym poważnym uderzeniu. Należy ich słuchać... albo nie. Wychodząc z założenia, że to tylko nakręcanie popytu a kask służy de facto do zgniatania, reperowałem go po wypadkach klejem polimerowym. Zmieniłem kask dopiero, gdy liczba sklejeń była znaczna i zacząłem wątpić w zdolności absorbcyjne takiego czerepu. Dlatego mimo kilkunastu lat jazdy w kasku i sporej liczby gleb w "szczeniackim" okresie, mam dopiero drugi egzemplarz (bez żadnych sklejek na razie). Jednak takiej opcji nikomu nie polecam

.