Leciałem dwa razy z rowerem Norwegianem. Na zdjęciu widać, jak jesteśmy spakowani w drodze w tamtą stronę: 2 osoby w kartony, 2 - w specjalne torby na rowery, a gościu z lewej - koła do torby, a rama luzem.
http://picasaweb.google.pl/jerrvix/Hiszpania2009#5345382510732359954Jako że startowaliśmy i kończyliśmy trasę w tym samym miejscu, to torby na rowery zostawiliśmy do przechowania na kempingu, żeby ich nie taszczyć ze sobą.
Z powrotem 2 osoby miały rowery w torbach, a 3 osoby luzem, bo kartony wyrzuciliśmy.
http://picasaweb.google.pl/slawek.dedo/Hiszpania2009Andaluzja#5333465770146544466http://picasaweb.google.pl/jerrvix/Norwegian#5356148444380195794Wiozłem ze sobą folię bąbelkową i taśmę, żeby owiązać rower na drogę powrotną. Generalnie nie mieliśmy problemów z przewozem tak przygotowanych rowerów, tylko gościowi, co wiózł samą ramę kazali na Okęciu opakować ją w folię (jest tam taka płatna usługa), bo za dużo ostrych elementów wystawało.
Na lotnisku sprawdzali, czy z kół spuszczone jest powietrze. Rowery nie były chyba ważone, a przynajmniej nikt na to nie zwracał uwagi. I kazali jeszcze pozdejmować torebki z ramy.
Niedługo znowu będę leciał Norwegianem i zamierzam w obydwie strony mieć rower luzem. Najszybciej, najprościej i najmniej składania. Aha, i przy kupnie biletów pani pytała, jak będzie rower zapakowany.
A tu jeszcze ciekawostka
http://picasaweb.google.pl/slawek.dedo/Hiszpania2009Andaluzja#5333465833310954914