w Czechach scigałem sie z dwoma kolesiami,ja z przyczepką i przednimi sakwami oni na pusto,ja miałem za sobą jakieś 130km , troszkę mnie rozeżliło że pod górkę oni tak szus,szus i śmiali się ze mnie,więc adrenalina mi skoczyła lekko

no i zostawiłem ich jadac 45 na godzine,ich koledzy bili mi brawo,ale po tem opadłem z sił ,a mieliśmy jeszcze 20 km do campingu,Czajna ma trochę racii rower z przyczepką jest mniej stabilny,ale do tego można się przyzwyczaić
