O Boże jak ja nie lubie tak pisanych tekstów. Przecież od czytania tak "zredagowanych" opisów można dostać oczopląsu.
Już pal tam licho polskie znaki, mase pytajników, brak przecinków itp.
Polskiego w LO nie lubiłem, orłem nigdy w tej dziedzinie nie byłem i nie jestem, dlatego nie mam zamiaru się takich dupereli czepiać - alenaprawdemałowygodnieizezrozumieniemczytasiecospisanewdokladnietakisposobAmen.

A wystarczy użyć pare razy entera, spacji, przecinka i wielkiej litery

@ pedro - nic osobistego naprawde, czyta sie twoje powyzsze posty ciekawie, ale odczytuje juz nieciekawie, że tak to ujmę

Sry, za offtopic. Wracając do tematu - dwa elementy roweru, na które wszyscy zwracają największą uwagę kupując/składając maszynke na wyprawę to wielkość kół i materiał z jakiego jest spawana rama co już kolega wyżej nadmienił.
Jestem w pełni przekonany, że to powinien rozstrzygnąć każdy na własną rękę. Jedni wolą 28" koła, które pozwalają efektywniej spożytkować energię na asfalcie, drudzy 26" koła, które dają dużo lepszą przyczepność i kontrolę na rowrze w terenie.
To samo z ramką. Stal - łatwość naprawy, aluminium - niska waga i komfort.
A tak na dobrą sprawę i tak najważniejsza jest jej geometria.
Jeszcze widzę, że wspominasz o amortyzatorach. Coś posiadającego 50mm skoku na lipnej jakości sprężynie, nie nazwałbym wogóle amorkiem, a bardziej kawałem żelastwa, które tylko niepotrzebnie dodaje zbędne kilogramy do roweru, a wogóle nie spełnia swojej roli. Dobry szytwny widelec zapewni łągodniejsze "rozłożenie" wstrząsów po ramie niż te "amortyzatory".
Na długie trasy, polecam jednak jakies markowe, w miare tanie elastomerowe amory, o skoku 80-100mm, ktore co prawda nie wytłumią nam nierówności na drodze, ale przynajmniej porządnie złagodzą efekty wpadnięcia w duże dziury mając sakwy na przednim kole.
Co do innych dziwnych wynalazków pokroju tytanowych ram czy dobrych hydraulicznych tarczówek, przerzutek z mocnymi sprężynami itp. - STRATA KASY I NIEPOTRZEBNY PROBLEM. Oczywiście zaznaczam, iż mówię tutaj tylko i wyłącznie o dłuższych wyprawach z sakwami i szeroko pojętej długo terminowej turystyce rowerowej.
Rama z tytanu nic Ci nie da, dupa bedzie i tak bolała po cały dniu jazdy, hydrauliczne hamulce tarczowe to dobrodziejstwo, ale dobrodziejstwo, które łatwo popsuć i ciężko naprawić, a dobre i lekkie przerzutki to potrzebne są do maratonów i wyścigów XC np. żeby szybko zmieniać biegi jadąc pod stromą górę.
Prostota i ekonomia, w granicach rozsądku - w moim przekonaniu, tylko i wyłącznie to sprawdza się w przygotowaniu roweru do wyprawy.
Osobiście sakwy zakładam na rower z sztywną aluminiową ramką, ze starego modelu Gianta Rincona, przerobionym lekko amortyzatorem Manitou Axel ze 100mm skokiem i na osprzęcie z grupy Deore. Jakby, nie daj Boże, ktoś miał mi ten rower kropnąć po drodze co na wyprawach jest niewykluczone, to nie będzie mi go żal.
Ktoś lubi pakować kasę w rowery i miec dobry sprzęt, który naprawdę wykorzysta należycie ? W takim przypadku osobiście polecam pakować te pieniądze w drugi rower służący do czystej zabawy w górach

Enduro to jest to

pozdrawiam
Bartek