praktykowalismy rozne warianty przechowywania rowerow.
na wyjezdzie do talina rowery i bagaze mieszkaly w rozstawionym tropiku "tunelu"
spalismy w 5 osob w jednym namiocie zeby bylo cieplej, a poniewaz wszystkie bagaze by znami nie weszly, a nawet jakby weszly byloby bardzo ciasno, to zostalo przeglosowane ze rozstawiamy sam tropik drugiego namiotu i nam beda sakwy i rowery jeden na drugim.
na innych wyjazdach rowery stoja obok siebie, przed wejsciem do namiotu i zazwyczaj sa spiete lancuchem

pamietam jedna noc, kiedy nie moglismy znalezc klodki do lancucha

wiec, po prostu, konce lancucha zwiazalismy na supelek

zawsze byla nadzieje ze jakby ktos chcial zdjac lancuch to by grzechotal nim o ramy rowerow i MOZE ktos by sie obudzil
