nocowanie pod chmurka jak najbardziej ale nie w pojedynkę. pamietam jak w zeszłym roku, gdzieś na wysokości doliny prądnika, postanowiłam rozbić obóz. znalazłam idealne miejsce-dziki sad śliwkowy.kiedy byłam juz rozpłaszczona na pole obok wjechał kombajn i ludzie z wozami.kosili do 22-drugiej. byłam pewna że mnie widzieli. ostatecznie zostałam na miejscu ale nie zmrużyłam oka(ponoć strach ma wielkie oczy

co zaś się tyczy gospodarzy, to mam wyjątkowe szczęście do ludzi. często bywa tak że sami oferują nocleg, łazienkę a i kolacja poczęstują. wystarczy sie ładnie uśmiechnąć
