Noo - muszę się pochwalić, że pierwszy dzień w spd mam za sobą i żyję

Z wysokością siodełka chyba dobrze trafiłam, w każdym razie nic mnie nie boli prócz odrapanego kolana i siniola na udzie po klasycznym padzie na boczek... zapomniałam się wypiąć zanim stanęłam, ale ogólnie jest super.
... dobrze, że nie skojarzyłam wczorajszej daty zanim wyszłam na rower, bo bym się chyba zestresowała

a tak, to tylko musiałam stawiać czoła przypadkom, bo na tej pierwszej jeździe w spd, oprócz padu na boczek złapałam gumę (dzielnie zmieniłam dętkę), wkręcił mi się patyk pod łańcuch (na szczęście obyło się bez latania...) a w domku okazało się że po moim udzie wspina się kleszcz :_b_link__: - na szczęście jeszcze nie zdążył się wgryźć.