|
a ja po prostu uwazam ze czasami nie da sie dotrzymac planu. zaplanujesz sobie ze bedziesz jechac tego dnia odcinek 60 km. a zlapie 2 gumy i inna awarie sprzetu, do tego bedzie padac, i wiatrw w morde. do tego biegunka. i zrobie tylko 30. i caly plan wlasnie idzie w diably. albo musze zasuwac po nocy, albo nastepnego dnia robic 90 km zeby zdazyc na nastepny nocleg.
nie wiesz jak bedzie wygladac droga. ku naszemu zaskoczeniu wjazd na przelecz zajal nam 1,5 dni. wiec w sumie ok. ale zdjazalismy 2 dni. w zyciu bym nie przypuszczal, na etapie planowania, ze na zjezdzie bedziemy sie poruszac z predkoscia 5km/h, a niekiedy nawet prowadzac rower.
|