Podobno na rower nie ma złej pogody, tylko złe ubranie

.
Pytasz o ochronę przed deszczem... ale na przelotny deszcz w lipcu czy długotrwały opad w listopadzie? W czasie kilkugodzinnego wypadu pod miasto czy na wielodniowej wyprawie z namiotem? Na wygodne drogi czy w teren?
Znajdziesz tu kilka szkół radzenia sobie z deszczem. Na przykład w wątku "Jak przetrwać na wyprawie".
Ja używam, zależnie od warunków, lekkiej kurtki rowerowej, technicznej kurtki membranowej lub poncho. I do spojrzenia na mapę parasola. A na dół nic ekstra (gdy ciepło, bo gatki z lycry i buty SPD schną dość szybko) lub spodnie membranowe i wysokie buty również z membraną (gdy zimno i stale leje). Do tego rękawiczki z windblocka.
I oczywiście plastikowe chlapacze (jeżdżę na MTB ). Z przodu krótki, mocowany do skośnej rury ramy (założony na stałe), z tyłu dłuższy, zakładany tylko na deszcz. Smar do łańcucha mam ze sobą prawie zawsze. I w czasie deszczu dość często używam, bo deszcz to problem nie tylko dla rowerzysty

.