Opcja a) Nie, konieczny jest nieco większy kluczyk do odblokowania kasety. Za kontrę może posłużyć łańcuch. W wypadku wolnobiegu nakręcanego konieczny jest inny kluczyk i spora dźwignia. Ale to rozwiązanie stosowane jest już tylko w tanich rowerach, w których zwykle sypie się również tyle innych rzeczy, że strach na tym jeździć na dłuższe wyprawy.
Opcja b) Do awaryjnej naprawy wystarczy dłuższa szprycha z odciętym łebkiem, w miejsce którego zagina się w odpowiednim miejscu haczyk. Taka szprycha da się założyć bez zdejmowania wielotrybu. Ale nie można jej zanadto naprężyć.
Można też tak wycentrować koło, by toczyło się bez bocznego bicia nawet przy zerwanej szprysze. Ale to oczywiście również tylko kompromis, bo sąsiednie wewnętrzne szprychy są bardziej obciążone.
Natomiast zdarzyło mi się wracać z gór w towarzystwie cyklisty, co skrzywił tarczę przy poważnej glebie. Można było kombinować z prostowaniem tarczy kamieniem, ale tu o ocieraniu decydują znacznie mniejsze odchylenia od płaszczyzny niż w v-brake'ach, u-brake'ach, roller camach czy cantileverach, czyli wszędzie tam, gdzie hamulec współpracuje z obręczą koła.
Nie byłem w stanie usunąć awarii i do Bielska towarzyszył nam przeraźliwy chrzęstopisk. Dobrze, że było to na jednodniówce

.