jazda jest normalna.
po prostu wszystko i tak zaraz wyparowuje, ale na postoju jest dobry humorek.
bo przeciez nie bedziemy pic wody... jak zwierzeta

i jakos jezdzimy tak od lat.
i uwazam ze nie ma co sie bawic w "polityczna poprawnosc" i wykazywac ze alkohol to samo zlo.
jakos co likend widze ludzi ktorzy jade na rowerach, zatrzymuja sie przy barze, pija piwko, albo dwa. wsiadaja i jada dalej.
i wiadmo ze jak sie siada w 3, 4czy 5 osob i do podzialu jest butelka wina, to efekt nie bedzie duzo silniejszy niz po wypiciu piwa czy dwoch. a tyle przecietny "turysta browerowy" wypija przy barze.
troche sprawa inaczej sie ma gdzie w krajach winem i miodem plynacych nie mierzy sie wina na butelki, a na 5 litrowe kanisterki

ktore zreszta albo sa wymienne, albo po prostu idzie sie do sklepu z kranikiem i nalewaja do twojego naczynka swiezego winka

normalnie raj na ziemi.
litr wina za 3, 4 czy 5 zlotych

woda mineralna naprawde niekiedy jest drozsza.
w serbii w subotnicy przy bazarku byl sklep z winami i pamietam jak dzis - niesamowicie dobre wino.
ile kosztowalo w przeliczeniu na PLN? 2,5!!!!!!! za litr