leer
Erfurt live Header1
Erfurt live Header8
Home arrow Forum
Erfurt live Header10 Erfurt live leer0
Menu
Home
Wyprawy NaRowerze.Info
Wyprawy rowerzystów
Galerie użytkowników
Baza rowerzystów
Rowerowe Filmiki
Mapy
Rowerowa Mapa Polski
Kalendarz wydarzeń
Porady
Artykuły
Forum
Gry

Forum społeczności rowerzystów
Witamy, Gość
Proszę zaloguj się albo zarejestruj.    Nie pamiętasz hasła?
O:Jak przetrwać na wyprawie (1 wejść) (1) Gości
W dół Odpowiedz Ulubione: 0
TEMAT: O:Jak przetrwać na wyprawie
#718
Marek (Admin)
Admin
Posty: 140
graphgraph
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Jak przetrwać na wyprawie 7 Miesiąc, 3 Tydzień temu Oklaski: 6  
Przeczytałem wątek i muszę dorzucić swoje trzy grosze.
Kask rowerowy zbłądził pod strzechy na tyle dawno, że stał się standardem bezpieczeństwa. Szczególnie w turystyce górskiej. Można kasku nie mieć na głowie, jeśli sytuacja na to pozwala. Na przykład na męczących podjazdach w upalny dzień lub leniwych odcinkach na mało ruchliwych drogach. Ale nie można go nie mieć w wyposażeniu. Nigdy nie wiadomo, kiedy uratuje nam życie lub przynajmniej uchroni od mało twarzowej blizny na czole. Rozbiłem już kilka kasków i dwie koleżanki i mam co do tego pewność .
A co do reszty wyposażenia... Piszecie tu głównie o sakwiarstwie. A wyprawa wyprawie nierówna. Czym innym jest jazda na ciężko, z sakwami lub przyczepką, a czym innym dynamiczny przelot po bezdrożach. Jeśli w obu wypadkach programowo wykluczamy korzystanie z lokalnej bazy noclegowej, a w tym drugim wypadku musimy spakować się do małego, anatomicznego plecaka poniżej 30 l, to okazuje się, że można łączyć funkcje wyposażenia. Śpiwór w wąskim worku, przymocowany do sztycy i prętów siodełka, jest też chlapaczem i nie zabiera miejsca w plecaku. Jedyna bawełniana koszulka jest także ręcznikiem, a kierownica suszarką. Lekkie poncho staje się nocą tropikiem nad płachtą biwakową a rower stelażem do niego. Solidny nóż, wspomagany kamieniem, sprawdza się jako klin do drewna. Tu jest spore pole do wykazania się minimalistyczną inwencją.
Pisano wyżej o odzieży polarowej. Praktyczniejsze są kurtki z dodatkową membraną, np. z ex-windu, windblocka czy windstoppera. To samo dotyczy rękawiczek na deszcz i zimno. A skoro już o rękawiczkach mowa. Co złego jest w wypalaniu sobie rękawiczkowych wzorków na rękach? To element rowerowego designu . Podobnie jak ciemniejsza strefa opalenizny na udzie i łydce, między skarpetką a spodenkami (których warto mieć dwie pary). Rękawiczki kolarskie nie tylko poprawiają chwyt i wchłaniają pot. One również drą się zamiast skóry rąk podczas nieplanowanego kontaktu z podłożem. A to, nawet na łatwej drodze i przy rekreacyjnej jeździe, może nam zapewnić np. kierowca bez wyobraźni.
Warto pamiętać też o nogach. Dlatego dobrze zabrać ochraniacze z neoprenu lub membranowego polara. Nie uchronią nóg przed przemoczeniem, ale uchronią przed zimnem.
Zmorą wyprawy jest długotrwały, zimny i intensywny deszcz. Podczas jazdy wymagającej ostrej pracy mięśni można napierać nawet w mokrych ciuchach, ale na zjeździe i postoju nie ma potem lekko. A żadna aktywna odzież membranowa nie poradzi sobie z odprowadzaniem potu przy dużym wysiłku i wilgotności powietrza. Rewelacyjnym rozwiązaniem okazuje się poncho. Długie, turystyczne, jest praktyczne na postoju, ale podczas jazdy lepiej mieć rowerowe. Niezależnie od tego warto zabrać mały, składany parasol. Przydaje się zadziwiająco często.
Piszecie o siekierce w wyposażeniu. Też kiedyś woziłem mały toporek kuchenny. Sprawdził się nawet jako sprzęt kowalski przy naprawie przerzutki drutem z siatki ogrodzeniowej. Teraz byłby to najmniejszy z turystycznych Fiskarsów. Ale w zasadzie na małe, gospodarcze ognisko pod menażką wystarczy chrust, który łamie się rękami. A do cięcia grubszych gałęzi nada się dobra, składana piłka ogrodowa. Jest przy tym lżejsza i bardziej pakowna.
I jeszcze światło. Przepisy mówią, że to rower ma być w nie wyposażony i stanowią limit wysokości zamocowania. W terenie i na biwaku lepsza jest jednak wspomniana już czołówka. Lampka rowerowa okazuje się wtedy zbędna. Sporo jeżdżę nocą i mam ją zwykle na kasku. Na szosie jednak, by nie prowokować policji, zapinam ją opaską na przedramieniu.
Warto zakupić czołówkę diodową lub przynajmniej diodowy zamiennik żarówki. Nowoczesne diody LED mają dużą siłę światła, porównywalną z żarówkami, a zużywają znacznie mniej prądu. Komplet paluszków starcza na wiele dni.
Dobrze wspomóc oświetlenie elementami odblaskowymi, a w dzień jaskrawymi dodatkami, np. nieco poprawioną kamizelką bezpieczeństwa. Dla kierowcy, szczególnie w ruchu miejskim, jestesmy tylko kilkoma rurkami i kilkoma szmatkami nad nimi.
 
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Ostatnio zmieniany: 2008/05/21 22:51 Przez Marek. Powód: literówki
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#720
czajna (Admin)
Admin
Posty: 123
graphgraph
Użytkownik jest na Forum Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Jak przetrwać na wyprawie 7 Miesiąc, 3 Tydzień temu Oklaski: 13  
Marek napisał:
Jeśli w obu wypadkach programowo wykluczamy korzystanie z lokalnej bazy noclegowej, a w tym drugim wypadku musimy spakować się do małego, anatomicznego plecaka poniżej 30 l, to okazuje się, że można łączyć funkcje wyposażenia. Śpiwór w wąskim worku, przymocowany do sztycy i prętów siodełka, jest też chlapaczem i nie zabiera miejsca w plecaku. Jedyna bawełniana koszulka jest także ręcznikiem, a kierownica suszarką. Lekkie poncho staje się nocą tropikiem nad płachtą biwakową a rower stelażem do niego. Solidny nóż, wspomagany kamieniem, sprawdza się jako klin do drewna. Tu jest spore pole do wykazania się minimalistyczną inwencją.


Super! Bardzo mi się podoba ten pomysł. Nigdy tak nie nocowałem i nie organizowałem wypadów na dwa, trzy dnia ale chyba najwyższa pora spróbować . Oklask za tą idee

Tylko powiedz mi jeszcze co to jest poncho?
 
Zaloguj się Zaloguj się  
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#721
Marek (Admin)
Admin
Posty: 140
graphgraph
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Jak przetrwać na wyprawie 7 Miesiąc, 3 Tydzień temu Oklaski: 6  
Hmmm... dzięki.
Poncho to strój Indian południowoamerykańskich. Rodzaj wełnianej derki z dziurą, zakładanej przez głowę. Nazwa przyjęła się dla odzieży o podobnej konstrukcji. W potocznym użyciu jest również słowo peleryna.
Używam turystycznej peleryny Salewy. Jest świetna w trekkingu z dużym plecakiem, ale na rowerze zbyt obszerna. Trzeba też uważać, żeby poły nie wkręcić w szprychy, nie ma wygodnych uchwytów na ręce, a komin na plecak jest zupełnie zbędny.
Dlatego lepszym rozwiązaniem jest poncho rowerowe, przystosowane do ochrony przed deszczem podczas jazdy.
Planuję wyskrobać w czasie wakacji kilka dni na przemierzenie Sudetów od Łużyc do Bramy Morawskiej. W takiej właśnie formule. Możmy pogadać .
 
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Ostatnio zmieniany: 2008/05/22 08:46 Przez Marek.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#722
tomasz_ (Użytkownik)
Expert Boarder
Posty: 114
graphgraph
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Jak przetrwać na wyprawie 7 Miesiąc, 3 Tydzień temu Oklaski: -7  
Profesjonalny survival w wykonaniu Pana Marka
-Osobiście preferuje profesjonalne rozwiązania
I zawsze będę to polecał bo po co na nowo Amerykę odkrywać???
Tutaj Tomku i Marku macie lepsze zastosowania koszulek bawełnianych i poncza
http://www.survival.infocentrum.com/s/index.html
A ciekawe jak jeszcze rower można wykorzystać
Ps wydaje mi się że jest spora różnica pomiędzy peleryną "plastikową" w kroju poncza która nie przepuszcza nawet oparów z ciała
a ponczem wełnianym
Dodam od siebie że używam odzieży gdzie kilka koszulek waży tyle co ponczo Pana Marka
http://www.craft.com.pl/
drogie ale na lata - sprawdzone w triathlonach w maratonach i w życiu
Jedyny materiał z opatentowanymi sześcioma komorami odprowadzającymi "wyziew" ciała
http://www.craft.com.pl/materialy.htm
I śmiało można powiedzieć że są materiały spełniające ciężkie wymagania rowerowej eskapady 3 czy 30 dniowej
To ile bierzemy na rower zależy od formy delikwenta o którą dba się latami i przez cały rok
Pozdro
 
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Ostatnio zmieniany: 2008/05/22 12:38 Przez tomasz_.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#723
Marek (Admin)
Admin
Posty: 140
graphgraph
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Jak przetrwać na wyprawie 7 Miesiąc, 3 Tydzień temu Oklaski: 6  
Jeśli odcedzić z Twojego tekstu ironię, nie zostaje wiele .
Rozumiem, że śmigasz po górskich perciach na slickach i z sakwami, w sześciokomorowej koszulce (cokolwiek to znaczy) która chroni Cię przed wyziębiającym deszczem... jestem pod wrażeniem. Widocznie magia istnieje.
Dziś wykorzystałem rower jako holownik do transportu kanadyjki i balast na rufie. Jak znajdę nowe zastosowanie, dam Ci znać...
Dobra, starczy, ironia jakoś mnie nie bawi. Nie po to tu zaglądam, by się bawić w przepychanki.
Survival był w moim życiu ciekawym epizodem, ale tylko epizodem. To o czym piszę wynika z uprawiania od wielu lat górskiej turystyki rowerowej. W terenie sakwy odpadają (rower, by zachować zwrotność, musi być lekki), a plecak ważący kilkanaście kilogramów to coś dla masochisty i głupio niszczy kręgosłup. Forma utrzymywana latami i przez cały rok nie ma tu nic do rzeczy.
Zgadzam się, że są na rynku zaawansowane technologicznie materiały, bo od lat ten rynek śledzę i z tych materiałów korzystam. Jeśli wspominam o jedynej bawełnianej koszulce, to znaczy tylko tyle, że nie wspominam o pozostałych, (ostatnio z merylu ze srebrem na bakcyle i merinowoolu). Po prostu wolę się wycierać w bawełnę niż wełnę czy poliester. A tę mam tylko do spania, bo tu nie ma jak bawełna. Staram się nie pisać o rzeczach oczywistych.
Wracając do poncha... Masz rację. Plastikowe poncho nie przepuszcza wody w żadną stronę i różni się tu zasadniczo od indiańskiego wdzianka. Łączy je tylko nazwa. To oczywiste. Lecz nie istnieją jak dotąd membrany, które skutecznie transportują pot i ciepło z wilgotnego i ciepłego środowiska pod ubraniem w wilgotne i ciepłe środowisko na zewnątrz. Dlatego podczas intensywnego wysiłku w deszczu i przy kilkunastu stopniach ciepła ugotujemy się nawet w Gore-texie. A poncho działa trochę jak zwykły parasol. Chroni przed deszczem od góry i zapewnia wentylację od dołu.
 
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Ostatnio zmieniany: 2008/05/22 21:22 Przez Marek.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#725
tomasz_ (Użytkownik)
Expert Boarder
Posty: 114
graphgraph
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Jak przetrwać na wyprawie 7 Miesiąc, 3 Tydzień temu Oklaski: -7  
Czyli nie zaglądał Pan na strony które podrzuciłem, nie wspominając o google ach - no comment...

"Rozumiem, że śmigasz po górskich perciach na slickach i z sakwami, w sześciokomorowej koszulce (cokolwiek to znaczy) która chroni Cię przed wyziębiającym deszczem... jestem pod wrażeniem. Widocznie magia istnieje."
A ten komentarz z oponami przytargał Pan z innego tematu toć widać dotknęło w czułe coś!
Już widzę Pana z sakwami śmigającego w górach na drodze nie przeznaczonej dla rowerów szok!!!
I proszę Pana tylko o takich drogach mówię i pisze nie mam nic wspólnego z survivalem
http://www.craft.com.pl/materialy.htm
http://ngt.pl/?p=test&nr=95
proszę tu ZAGLĄDNĄĆ!!!!
To nie moja magia Panie kolego
to włókna HEXA na bielizne czy koszulki
Na to kurteczka z materiału VENTAIR
tworzywa sztuczne opatentowane przez Dupont
jeden z największych na świecie koncernów w branży tworzyw sztucznych (sory zaraz pewnie oberwę za experta czy coś )
lub np http://www.craft.com.pl/c35p240-kurtka_courier_czerwony.htm


Produkty CRAFT: damskie i męskie kurtki i spodnie rowerowe. Skład: materiał wodo i wiatroodporny a jednocześnie oddychający. Membrana: wodoszczelność minimum 3000mm słupa wody, oddychalność 4000g/m2/24h
Piszę już nie wklejam bo jak widze Pan ocenia po treści a nie zawartych _link_ach...

"""Dlatego podczas intensywnego wysiłku w deszczu i przy kilkunastu stopniach ciepła ugotujemy się nawet w Gore-texie. A poncho działa trochę jak zwykły parasol. Chroni przed deszczem od góry i zapewnia wentylację od dołu."""
No to fajno jade na rowerze pada z góry na ponczo a od dołu po kołach na nogi i dup... leci niezła wentylacja widać sprawdzona ...

Ps to nie przepychanki po prostu ja dbam o szczegóły a Pan widocznie nie czyta wszystkiego o czym mówię ani nie zagląda Pan na strony do których odsyłam
-dodatkowo poza konkursem Meryl na rower odradzam bardzo długo schnie
jedynie http://www.graff.cil.pl/content.php?cms_id=63&lang=pl&c=
daje rade i proszę nie pisać ile zostanie a ile nie zostanie z mojego tekstu - proszę zostawić to innym...

Bez pozdro...
Niesmak
 
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Ostatnio zmieniany: 2008/05/22 22:00 Przez tomasz_.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Do góry Odpowiedz
Powered by FireBoardPobierz nagłówki ostatnich postów.
Losowe filmy
Dobra kampania społeczna i przy okazji fajny test :)Z Poznania do Torunia.57 Centralny Zlot TurystĂłw Kolarzy Kalety 200857 Zlot Turystów Kolarzy Kalety 2008
Erfurt live leer
Erfurt live unten Erfurt live leer Erfurt live unten
Narowerze.Info 2006-2007. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kontakt Media o Nas Linki

Design by: Webdesign Erfurt