To co jem zależy od miejsca wyprawy i oczywiście czasu jej trwania. Jeżeli są to krótkie wypady krajowe, to raczej nie odbiegam od codzienności. Czyli dobre śniadanko, coś tam po drodze i na koniec obiadokolacja. Robiąc w ubiegłym roku trasę Gdańsk-Świnoujście, obowiązkowo codziennie musiała być rybka
Na wyprawie zagranicznej jest skromniej.
Suchy prowiant, gorący kubek, od czasu do czasu jakiś kebab czy hamburger. Koniecznie musli i owoce.
Obowiązkowo na śniadanie kawa x2 i croisanty
Nie gotuję!