Ale chyba w odwrotnej kolejności?
Najpierw jest "zobaczyć" (i przeżyć, doświadczyć). Pokonany (i koniecznie zarejestrowany

) dystans jest tylko tego skutkiem. Chyba, że jeździ się dla rywalizacji, czyli sportowo.
Można się szczycić osobistymi wynikami i je porównywać z innymi, ale zawsze będą lepsi wg obiektywnego kryterium, jakim jest dystans roczny. Ten parametr chyba jednak nie wpływa w żaden sposób, lub wpływa tylko nieznacznie na jakość jazdy każdego z nas.
Szczęka mi opadła i oko zbielało, gdy usłyszałem ostatnio od kolegi, że w okresie uprawiania kolarstwa szosowego przejeżdżał rocznie ponad 40 000 km. Do tej pory sądziłem, że trenujący zawodnicy robią połowę z tego. I jak tu się chwalić własnymi wynikami?
