Wygląda na to, że nie musisz mieć lekkiego przyrządu zabieranego na trasę. Wyciskacz do sworzni łańcucha warto jednak mieć w zestawie rowerowych narzędzi.
Jeśli jeździsz głównie po suchych asfaltach i smarujesz ogniwa kiedy trzeba (nie dopuszczasz do ćwierkania łańcucha), to łańcuch zużywa się bardzo wolno. Zatem potrzeba jego zdejmowania, w celu dokładnego wyczyszczenia lub wymiany, pojawia się niezwykle rzadko. Nie warto chyba wtedy wydawać pieniędzy na klucz warsztatowy, bo płacisz za jakość (bardzo dużą trwałość i precyzję przy częstym używaniu), której nie wykorzystasz. Ale na pewno nie warto kupować byle czego, np. wyciskacza z duralu lub przyrządów uniwersalnych, np. klucza w zestawie scyzorykowym (chyba że masz złote ręce

).
Dobry klucz powinien mieć śrubę przytrzymującą ogniwo i długie ramię dźwigni przy śrubie wyciskającej sworzeń. Samo rozkuwanie łańcucha wymaga odrobiny wprawy i dużej ostrożności. Łatwo skrzywić bolec w śrubie wyciskającej lub uszkodzić ogniwo. Bo działają tu naprawdę spore siły.
Nowy łańcuch bez spinacza ma zwykle sworzeń do zamknięcia różniący się nieco od pozostałych. W łańcuchach Shimano ma okrągłą, płaską, oksydowaną (czarną) główkę. Warto poszukać w łańcuchu takiego sworznia i rozkuwać go właśnie tam.
Spinacz o którym pisze Piotr1969 jest rozwiązaniem znacznie lepszym niż sworzeń łączący i wyciskacz. Zapina się go palcami, bez żadnych przyrządów, a waży kilka gramów. Warto jednak kupić dwa (równowartość przyzwoitego wyciskacza) i jeden założyć zgodnie z instrukcją, a drugi wozić razem z zestawem naprawczym. Mimo że zakładam spinacz zawsze zgodnie z instrukcją, kilkukrotnie szukałem na szlaku za rowerem maleńkich blaszek, gdy spinacz mi się rozpiął (także connex

). Prościej założyć wtedy nowy. Ta skłonność do rozpinania pojawia się na szczęście rzadko. Głównie przy dużych wstrząsach na zjeździe i przy słabo napiętym łańcuchu.
Przy okazji... warto skrócić nowy łańcuch do takiej liczby ogniw, ile jest potrzebnych do połączenia największych kół zębatych z przodu i z tyłu. Reszta ogniw jest zbędna. A krótki łańcuch mniej się obija. Można skrócić jeszcze bardziej, bo na tej kombinacji jeżdżą tylko dzieciaki po pierwszej komunii na swych nowych maszynach

. Ale po przypadkowym wrzuceniu takiego przełożenia ryzykuje się zerwanie łańcucha.