|
Via Baltica Dzień 38 - Tarkiskis k./Panevezys (Litwa) Kilometrów: 4320 Witam z kraju, który jest ostatnim przystankiem w drodze do Polski - z Litwy. Zanim jednak dotarłem do Litwy pokonałem kolejno trasę przez Estonię i Łotwę. Trasy przez te kraje nie planowałem przed wyruszeniem na wyprawę do Skandynawii, dlatego też postanowiłem pokonac ją głównym szlakiem tranzytowym prowadzącym przez ten region, a mianowicie drogą Via Baltica, z której w miarę możliwości starałem się zbaczac wybierajac alternatywne, lokalne drogi. Pomimo tego, że ruch na tej trasie jest bardzo spory, spotkało mnie kilka przyjemnych rzeczy. Przede wszystkim nawierzchnia jest bardzo dobra, a pobocze szerokie dlatego też całkiem wygodnie poruszac się po tej trasie. Kolejna rzecz to pojawiający się polscy kierowcy, których na tej trasie naprawdę sporo. Szczególnie miła sytuacja miała miejsce gdy zapewne w eter CB radia poszła informacja o tym, że poruszam się ta trasą, bo już spory kawałek za mną, niemalże każda polska ciężarówka pozdrawiała mnie, radośnie potrąbując. Pomimo dużego natężenia ruchu, opuszczając Estonię, napotkałem na Via Baltica, nadzwyczaj wielu rowerzystów. Wielu, bo aż 4 grupy, łącznie 9 rowerzystów. Z jedną z grupek miałem okazję chwilę porozmawiac. Poznałem w ten sposób Niemkę i Szwajcara, którzy podobnie jak ja podróżowali na zasadzie 'niskobudżetowości', z tym że w trasie byli już od ponad 4 miesięcy, pokonując przez samą Norwegię 4000 kilometrów. Nie obyło się oczywiście bez wymiany adresów i wzajemnych zaproszeń, aby kiedyś się spotkac ponownie. Pierwsze kilometry na Łotwie pokonałem przejeżdżając przez starą, trochę zapuszczoną wioskę, z wyglądu przypominającą nasze, polskie poPGR-owskie miejscowości. Główną zaś atrakcją przejazdu przez Łotwę, miała byc stolica tego kraju - Ryga. Do Rygi dotarłem niestety w godzinach komunikacyjnego szczytu około godziny 16. Do tego jeszcze niebo zasłoniło się ciemnymi, ciężkimi chmurami i zaczęło mocno padac. W takich warunkach jazda nie była łatwa. Na głównej drodze prowadzącej do centrum, kilka metrow za jednym ze skrzyżowań, nagle usłyszałem potężny huk, jakby wystrzał z pistoletu. Po chwili zorientowałem się, że nie mam powietrza w przednim kole. To był znak, że moja przednia opona jest już do wymiany. Opona, którą wymieniłem w Norwegii, a którą dostałem za darmo od jednego z mieszkańców. Liczyła sobie 10 lat, więc i tak doskonale że przejechałem na niej aż 2000 km. Teraz moim zadaniem było znaleźc sklep rowerowy. Rozglądam sie w koło i po drugiej strony ulicy widzę ogromne centrum handlowe. 'Powinnien byc tam i sklep rowerowy'pomyślałem i po chwili już byłem w środku. Rzeczywiście po kilku minutach odnajduję sklep rowerowy. Wyposażenie słabe, kilka opon na mój rozmiar koła, jedna jednak jest tania (25 PLN), ale szeroka, więc postanawiam ją przymierzyc. Całą tą operację wykonuje na środku sklepu, oczywiście za pozwoleniem sprzedawcy. Udaje się! Opona pasuje i dalej w deszczu ruszam do centrum. Mając w pamięci starówkę Tallina, Stare Miasto Rygi nie zaskoczyło mnie szczególnie, choc brukowane, wąskie uliczki i kolorowe kamieniczki były jak najbardziej urokliwe. Całą atmosferę psuł tylko siąpiący z neiba deszcz. Z Rygi wyruszyłem dalej na południe Via Balticą w kierunku granicy z Litwą, którą przekroczyłem dzisiejszego popołudnia. Litwa już od pierwszych kilometrów przypadła mi do gustu - stare, drewniane domy, osadzone pośrodku drzew porozrzucane, raz po lewej raz po prawej stronie drogi, stare przydrożne kapliczki i krzyże, rolnicze krajobrazy. Krajobrazy, które przypominają mi trochę Polskę, kraj za którym przez te trzydzieści kilka dni stęskniłem się, może też dlatego Litwa mi się tak podoba. I w tym miescu w którym jestem, kończę swoją przygodę z Via Balticą, bowiem jutro już bocznymi trasami będę podążał ku granicy z Polską. Ze względu na to, że podrożuje od jakiegoś czasu samotnie, postanowiłem żeby nie nudzic się chociaż wieczorami, nocowac u goscinnych ludzi. W tym celu wykorzystałem społecznośc ludzi z organizacji HospitalityClub (HospitalityClub to międzynarodowa społecznośc osób którzy chcą sobie pomagac, oferując darmowe zakwaterowanie, więcej informacji). Dlatego też przez kilka ostatnich dni poznałem sporo nowych osób i póki co tylko raz na trasie przez kraje nadbałtyckie musiałem wyciagac namiot i śpiwór. Opracowałem także wstępnie plan przejazdu przez Polskę i zapraszam wszystkich rowerzystów do dołączenia się chocby na dzień, czy kilka kilometrów. Będę wdzięczny również, za użyczenie kilku metrów kwadratowych w ogródku, po to by rozbic na noc namiot :) Trasa jest jak zaznaczyłem wstępna, więc nie widzę przeszkód abym miał skręcic gdzieś i zrobic o 20 km więcej :) Zainteresowanych proszę o kontakt: +48 781 957 249 Tomek Mapa trasy przez Polskę
Poleć znajomemu ten artykuł... |