leer
Erfurt live Header1
Erfurt live Header8
Home arrow Wyprawy NaRowerze.Info arrow Maratony rowerowe arrow 400 kilometrów w 20 godzin
Erfurt live Header10 Erfurt live leer0

400 kilometrów w 20 godzin PDF Drukuj Email
Zmieniony ( 05.01.2008. )
 
Napisany przez Administrator, z 26-12-2007 19:19
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Ulubione 8

400 kilometrów w 20 godzin



Przed wyjazdem


O pokonaniu takiego dystansu myślałem już od zeszłego roku. Start ustaliłem wstępnie na koniec czerwca, zaś przygotowania rozpocząłem od początku tego miesiąca. Głównym sprawdzianem przed wyjazdem była wycieczka licząca 252 km. Po pokonaniu tej trasy stwierdziłem, iż jestem gotów na poważniejszą trasę.Ostatni tydzień przed wyjazdem unikałem większy wyjazdów. Trochę biegałem. Niestety popełniłem błąd, gdyż w dniu wyjazdu na 20 godzinna trasę nie czułem się w pełni 'świeży'. Wszystko przez to, iż 2 dni przed wyjazdem biegałem i czułem w łydkach i udach ten wysiłek bardzo wyraźnie jeszcze na jeden dzień przed wyjazdem.

 

 

Sprzęt


Trasę pokonałem na rowerze crossowym Author Classic sx 2005.

Zabrałem ze sobą także: małą sakwę a w niej: pompka, zapasowa dętka, łatki, klucz 13/15, bidon, licznik, światełko czerwone tylnie, lampka przednia biała, 2 bułki, pomidor, mapa, portfel, 2 zapasowe baterie (nie przydały się), klucze od domu.

Ubrany byłem w: koszulkę kolarską, spodenki kolarskie, bokserki, skarpetki, buty :) Do tego jeszcze czapeczka kolarska i okulary przeciwsłoneczne.

Co jadłem? Co piłem?


Śniadanie w domu: płatki + mleko (talerz), mus z truskawek (300 g), kawa

Na trasie:72 kilometr - pomidor, bułka (masło + pomidor + kiełbasa + ser pleśniowy + majonez)

120 kilometr - bułka (masło + pomidor + kiełbasa + ser pleśniowy + majonez)

130 kilometr - pączek, kawałek czekolady (40g)

185 kilometr - kawałek czekolady (60 g)

230 kilometr - bułka słodka, wafelki (50 g)

250 kilometr - wafelki (80 g)

280 kilometr - wafelki (50 g)

330 kilometr - banan, jogurt do picia (300 g), 2 bułeczki

360 kilometr - banan

Uwaga!: Wydaje mi się, że mój jadłospis był za mało rozbudowany. Polecam wszystkim jeść więcej na trasie.

Wypiłem:


ok. 6-7 litrów wody i 2 litry 'Lifta' (nie polecam tego typu napojów)

Założenia przed wyjazdem (taktyka):

- nie forsować tempa na początku

- nie doprowadzać do nagłych skoków prędkości, tętna. W związku z tym nie ścigać się z innymi rowerzystami, motorkami, nie gonić TIRów, nie pokonywać mocno podjazdów;

- dużo pić, nawet jeżeli nie mam ochoty;

- sporo jeść;

- robić postoje o max. długości 15 minut. Najlepiej zamiast postoju 15 minutowego robić 3 x 5 minut;
 

Relacja z trasy


Pobudkę urządziłem sobie o 2:30. Noc jednak przed wyjazdem nie mogę zaliczyć do przespanych. Kilkakrotnie budziłem się, wstawałem. Przespałem łącznie przed wyjazdem może z 2 i pół godziny. Po pobudce szybko się umyłem, zjadłem śniadanie i ruszyłem na trasę. Wszędzie pusto, ciemno i chłodno. Po wyjeździe z miasta przychodzi czas na test oświetlenia. Przednie światełko sprawuje się świetnie, nie mam problemów z widocznością na drodze. Jedzie się bardzo fajnie. Pomimo, iż jadę główną drogą, jest bardzo mały ruch. Pozwala mi to jechać środkiem mojego pasa. Po godzinie jazdy, o 4 robi się już jasno, wyłączam przednie światło. Niebo pochmurne, nie miałem okazji obserwować rowerowego wschodu słońca. Od samego startu odczuwam także wiatr, którym wieje mi w twarz. Za miejscowością Grabów nad Prosną zaczyna mocno padać. Chowam się na przystanku. Robi się zimno, ale ja niestety nie mam w co się ubrać. Czekam, aż 25 minut i jadę dalej w lekkiej mżawce. Przed 8:00 mijam Kalisz. Wiatr bardzo mi przeszkadza, jedzie się ciężko. na stacji benzynowej robię krótki postój na jedzenie i pompuje maksymalnie jak się da moje koła. Jadę dalej. Już ok. 130 km. ma pierwszy kryzys. Patrzę się tylko w asfalt i moją oponę. Nie mam zbytnio ochoty rozglądać się, myślę tylko żeby jechać. Przyczyną kryzysu był chyba brak energii, jedzenia, choć głodu nie odczuwałem. Z tego 'snu' wybudziła mnie dopiero ciężarówka która zatrąbiła tuż za mną. 10 km. dalej robię małe zakupy. Ok. 10:30 dojeżdżam do Konia, tutaj to co lubię najbardziej - wyprzedzam samochody stojące w korku. W ciągu 15 minut wyprzedziłem 100-200 pojazdów. Uwielbiam to, mam okazje wtedy udowodnić wyższość roweru nad samochodem ;). Z Konina kieruje się bardziej na południe, odtąd nie jadę już prosto pod wiatr. Jazda jest już coraz bardziej monotonna i męcząca. Od Turku jedzie się fatalnie. Kręci mnie coś w brzuchu, chwilami jakby zbiera na wymioty. Pomimo tego, podejmuje decyzje o wydłużeniu mojej trasy tak aby przejechać łącznie 400 km. Dopiero przed miejscowością Łask sytuacja się poprawia i jedzie mi się znacznie lepiej. Kryzys pokonany. Przez telefon umawiam się z kolegą, że spotkamy się na drodze Szczerców - Wieluń. Kilka kilometrów za Szczercowem jadę już z nim. Prowadzi mnie do Wielunia. Tam robię zakupy i udaje się dalej boczną trasą. Ciężko jest mi wysiedzieć na siodełku, często wstaje i pedałuje na stojąco. Musze jakoś przetrzymać ból pośladków. Do Kluczborka już blisko. Robi się ciemno, włączam światełka. 7 kilometrów przed domem, na zjeździe z górki odkręca się trochę moja kierownica i wykręca co chwilę w górę. Udaje mi się znaleźć jednak pomoc, dostaje imbusa i dokręcam kierownice. Przed 23 docieram do Kluczborka i na liczniku pokazuje się 400 km. Jestem strasznie zmęczony, ale szczęśliwy. Dojeżdżam pod dom, na liczniku 405 km.

Maraton rowerowy - średnia prędkość


Krótkie podsumowanie


Data: 29 czerwiec 2006

Start: 2:55

Koniec: 23:00

Kilometrów: 405

Czas jazdy: 17 h 25 minut

Poleć znajomemu ten artykuł...


Opublikowane w : Wyprawy, Maratony rowerowe
Cytuj ten artykuł na swojej stronie Ulubione Drukuj Podobne artykuły

Komentarze użytkowników (13) RSS feed komentarz
Wystawiony przez Robert, z 07-06-2008 20:52, , Zarejestrowany
1. Cel ... ale po co?
Cel osiągnąłeś tylko w jakim celu? Moim zdaniem sensowniej jest uczestniczyć w zorganizowanych maratonach na dużo mniejszych dystansach.
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...
» Zobacz wszystkie 2 odpowiedzi

Wystawiony przez Robert, z 08-06-2008 16:37, , Zarejestrowany
2. Moje 200 km.
8 lat temu przed wyprawa "Dookola Baltyku" rekreacyjnie przejechalem 200 km. Ten dystans przejechalem nie wcelu wykazania sie ale po prostu na spotkanie. Po 200 km okazalo sie, ze srednia wyniosla 27 km/h. Przerwy nie byly planowane tylko "jak wypadlo" a jedzenie to to co sie udalo kupic w sklepikach. No i jeszcze restauracyjny obiad. Patrzac z perespektywy kilku ladnych lat nie sadze abym podobny dystans przejechal tylko w celu pokonania jakiegos rekordu.
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Wystawiony przez Ela, z 08-06-2008 19:52, , Gość
3. 400 km
Robi wrażenie...ja wcale Ci się nie dziwię. Jeżdżąc w ubiegłym roku znana byłam z tego, że gdzie nie wjechałam, tam po prostu weszłam. Ale kiedys się uparłam i sama sobie chciałam pokazac, że potrafię. 115 km od poziomu morza na 1413m (Cypr). 9 godz.wjechałam, naprawdę wjechałam, chociaz zdawało mi sie , że mi pompka wystrzeli w orbite z wysiłku. W zasadzie problem polegał nie tyle na mojej kondycji, co na...korbie roweru. Wymieniłam korbę i dzis na takie górki wjeżdżam spokojnie. Zostały jednak wspomnienia tego okrzyku satysfakcji na górze. Ja Ci gratuluję i życzę powodzenia.
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Wystawiony przez Marek, z 08-06-2008 21:27, , Gość
4. ?
Cztery stówy to dystans dla wyczynowców lub maniaków licznika. ;)  
Taka jazda nie pozwala już na podziwianie widoków, zatrzymanie się w ciekawym miejscu, decyzję o zmianie planów, bo spotkało się fajnych ludzi.... ale robi wrażenie :). I pozwala sprawdzić samego siebie. 
Po przeczytaniu tekstu o rekordach w jeździe dobowej zastanawiałem się nad taką zabawą. Ale patrzenie tylko na licznik wydało mi się ciut nawiedzone, wbrew mojemu widzeniu rowerowej turystyki. Do czasu ;).
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Wystawiony przez Marek, z 08-06-2008 21:34, , Gość
5. ?
W zeszłym roku po 226,5 km pod Maribor, nazajutrz tak mnie droga niosła, że postanowiłem bez noclegu dotrzeć do Bratysławy (gdzie kończyłem trasę). Tam okazało się, że mam już blisko do 300 km. I zamiast spać lub wracać do domu koleją, jeździłem wzdłuż Dunaju i pod parlament, by do tych trzystu dokręcić. Żyjemy w dobie informacji - liczby rządzą! 
Czajna, jeśli to możliwe, zwiększ limit znaków, bo mi się posty nie mieszczą ;) .
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Wystawiony przez To, z 13-06-2008 22:01, , Zarejestrowany
6. ___
Popieram każdą wojnę z samym sobą szczególnie wygraną - gratulacje przełamania bólu i konwenansów
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Wystawiony przez Krzysiek, z 01-07-2008 08:01, , Zarejestrowany
7. ...Gratulacje
...Prawdziwy Wyczyn...Gratuluje
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Wystawiony przez Rafał, z 04-09-2008 11:48, , Zarejestrowany
8. Dlaczego pytacie po co?
Dziwią mnie pytania w rodzaju "po co?" i zarzuty że nic się nie zwiedziło dokładnie.Traktujcie takie maratony bardziej w kategoriach sportowych a nie wycieczkowych.Ja sam bardzo polecam taki "hardcorek" jako próba swojego charakteru i wytrzymałości fizycznej , szczególnie jeśli trasa jest już wcześniej objechana.POZDRAWIAM
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Wystawiony przez Robert, z 25-09-2008 19:12, , Zarejestrowany
9. :-)
gratuluję wyczynu i odpowiedniego podejścia do tematu. bardzo metodyczne podejście. zapraszam na supermaraton.org lub imagistour.pl
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Wystawiony przez Tomek, z 26-09-2008 16:06, , Zarejestrowany
10. 400km
popieram takie wyczyny bo sam to lubię.ostatnio jechałem 500km non stop przez 30h.wcześnie zrobiłem 400km tak jak ty w 20h.
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Wystawiony przez Rafał, z 07-10-2008 12:39, , Zarejestrowany
11. Ciekawostka
W ostatnim "Rower tour"jest wzmianka o Polaku który w wieku 57 lat przejechał 813 km w 24 godziny ( średnia ponad 33km/godz) i tym samym pobił rekord Guinnesa ). Gość nazywa się Bolesław Krawczyk i chyba jest z Olsztyna albo okolic. :eek
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...
» Zobacz wszystkie 1 odpowiedzi

Wystawiony przez Grzegorz, z 11-11-2008 14:50, , Zarejestrowany
12. Gratulacje
Gratuluję wielki wyczyn. Mój rekord to tylko 145 km jednego dnia wygląda przy tym jak mróweczka no ale w przyszłym roku coś poprawię. 
Pozdrawiam.
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Wystawiony przez zenon, z 25-11-2008 14:45, , Zarejestrowany
13. Zenek
Możesz się sprawdzić na wyścigu dookoła kraju w 10-ć dni.Ja też robiłem moim zdaniem dużo jadąc przez dwa tygodnie solo z całym ekwipunkiem,robiąc dziennie od 150-180km.Składać,rozkładać namiot itp.
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2008 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
Slajdy z wypraw
  • JoomlaWorks Simple Image Rotator
  • JoomlaWorks Simple Image Rotator
  • JoomlaWorks Simple Image Rotator
  • JoomlaWorks Simple Image Rotator
  • JoomlaWorks Simple Image Rotator
  • JoomlaWorks Simple Image Rotator
  • JoomlaWorks Simple Image Rotator
  • JoomlaWorks Simple Image Rotator
  • JoomlaWorks Simple Image Rotator
  • JoomlaWorks Simple Image Rotator
Sonda
Nasze wydatki na sprzęt
 
Najnowsze wydarzenia
Brak wydarzeń
Erfurt live leer
Erfurt live leer
Erfurt live unten Erfurt live leer Erfurt live unten
Narowerze.Info 2006-2007. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kontakt Media o Nas Linki

Design by: Webdesign Erfurt