Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Rower trekkingowy

Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10654

Siedzę już kilka godzin w Internecie i zastanawiam się jaki wybrać rower. Są co najmniej trzy opcje. Zanim je wymienię może najpierw napiszę czego oczekuję od szukanego przeze mnie sprzętu. Przede wszystkim musi być to rower trekkingowy. Czyli musi posiadać bagażnik, oświetlenie (najlepiej prądnicę w przedniej piaście), dzwonek. Dobrze by było, żeby miał koła 28 cali, ale 26 calowe też jakoś przeżyję. Manetki klamkowe (mam przykre doświadczenia z obrotowymi). Najlepiej żeby miał ramę damską, bo na taki się łatwiej wsiada. Musi być wytrzymały, gdyż planuję pokonać nim wiosną i latem około 6,5 tysiąca kilometrów (ze Szczecina na Gibraltar i z powrotem).
Jak już pisałem, opcji jest kilka. Przede wszystkim można teraz w wyprzedaży dostać rower ze wszystkim czego potrzebuję:
allegro.pl/rower-kross-6th-avenue-26-alu...daz-i1940927807.html .
Tylko czy on się nie rozleci podczas takiej wyprawy?
Przez ostatnie kilka lat kupowałem rowery w hipermarketach. Najtańsze modele. W takich rowerach z Reala często się coś psuje, ale w roku 2010 zaryzykowałem i pojechałem takim tanim złomem na Lazurowe Wybrzeże. W pobliżu miejscowości Antibes rozwalił mi się wolnobieg i miałem niezły problem. Na szczęście znalazłem Carrefoura i nabyłem tam rower, którego używam do dziś:
i2.fmix.pl/fmi2700/574f0ac80006b1dd4dfc9f5a .
Jak widać, jest to miejski rower damka. Ma 6 biegów. Wróciłem nim do Polski. W tym roku w maju pojechałem nim do Pizy oraz pokonałem sporą część drogi powrotnej. Natomiast latem jeździłem jeszcze po niemieckim wybrzeżu (jakieś tysiąc kilometrów).
Krótko pisząc opcja numer dwa polega na oddaniu tego roweru do serwisu i użyciu go do następnej wyprawy. Nawet jeśli po drodze się rozpadnie, to zawsze mogę kupić w markecie nowy (o ile to nie nastąpi na jakimś odludziu).
I w końcu opcja numer trzy: pójść do rowerowego i kupić na raty jakiś rower trekkingowy firmy Author, Giant bądź Unibike (ale taki do 1100 zł).
W przypadku opcji numer dwa ryzykuję, ale mogę zyskać. W moim obecnym rowerze trzeba wyregulować bądź wymienić przerzutki, wyregulować bądź wymienić hamulce, naprawić oświetlenie i to chyba by wystarczyło. Jeśli dopisze mi szczęście, to zdołałbym nim pokonać całą trasę. Ale jeśli nie… To ostatecznie koszt podróży może być wyższy niż gdybym kupił porządny rower (opcja numer trzy). Opcja numer jeden to rozwiązanie kompromisowe, acz nie mam pewności czy ten Kross da radę. Bo jeśli nie, to mogę zapłacić ostatecznie więcej niż w przypadku pozostałych opcji.
Którą opcję byście wybrali na moim miejscu?

Odp: Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10655

  • Karol
  • Offline
  • Zna się na rzeczy
  • Posty: 145
Ja stosuję zasadę, kupowania lepszego sprzętu, który daje większą pewność działania i dłuższe użytkowanie. Nie chodzi mi o najwyższą półkę bo tu z reguły się przepłaca, ale solidny średniej klasy.
Osprzęt musi być prosty, aby w razie awarii samemu go naprawić, dlatego np. do tej pory nie zdecydowałem się na hydrauliczne hamulce i jeżdżę ze zwykłymi V-brejkami.
Nie rozumiem czemu rozsypanie wolnobiegu spowodowało zakup nowego roweru, czy nie taniej było wymienić wolnobieg?

Odp: Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10656

  • kmark
  • Offline
  • Junior
  • Posty: 63
Może coś takiego:

allegro.pl/merida-freeway-9200-16-2011-d...zja-i1966755676.html

Ma wszystko czego szukasz - nawet kosztuje w podobnej cenie. Merida - to w sumie ciekawa propozycja biorąc pod uwagę osprzęt do ceny.
Pozdrawiam MarekK

Odp: Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10657

Jeśli chodzi o wymianę wolnobiegu to miałem taki problem, że nie byłem w stanie zdjąć go z koła. Zatem musiałbym kupić i koło, i wolnobieg (albo kasetę; podobno lepsza), co kosztowałoby mnie jakieś 50 euro (przynajmniej takie były ceny we francuskim Carrefourze). Nowy rower kosztował 99 euro. Więc wolałem porzucić stary na parkingu i kupić nowy. Na drugi dzień tam wróciłem, bo chciałem jeszcze wziąć pedał od starego i o dziwo nikt go do tego czasu nie uprzątnął :P.

Kmark, fajny, ale rozmiar ramy tylko 16 cali. To chyba dla dziecka :P. Jak za taką cenę, to chyba już lepiej będzie pójść do sklepu. Przynajmniej nie dostanę kota w worku.
I nie wiem czy na tej aukcji można kupić na raty.

Mam 178 cm wzrostu, więc myślę, że powinienem szukać ramy 19-20 cali.

Ten ma wszystko i ramę dobrego rozmiaru:
rower-sport.pl/pl/p/Rower-damski-ARKUS-C...atowo-bialy-2010/906 .
Ale chyba lepiej nie ryzykować :P.
Ostatnio zmieniany: 2 lata, 10 mies. temu przez rmaciej1983.

Odp: Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10658

  • Marek
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 945
rmaciej1983 napisał:
ale 26 calowe też jakoś przeżyję

Na szosę pomyśl raczej o 29'' lub trzymaj się 28''. 26'' to nie jest dobry pomysł.

Najlepiej żeby miał ramę damską, bo na taki się łatwiej wsiada.

Łatwiej się wsiada, ale jest mniej sztywna. Jeśli liczby w Twoim nicku oznaczają rok urodzenia, nie jesteś inwalidą, nie jeździsz w spódnicy, nie jesteś przesadnie... ten... nooo... puszysty i szarpiesz takie duże dystanse, to łatwość wsiadania nie powinna być dla Ciebie żadnym kryterium. Na rowerze głównie się jedzie. Wsiadanie i zsiadanie jest raz na jakiś czas. Nie dziwię się, że kobiety jeżdżą na rowerach z męską ramą, ale odwrotnej preferencji nie rozumiem :).

Tylko czy on się nie rozleci podczas takiej wyprawy?

Nie ma reguł. Na to pytanie zdecydowanie odpowie tylko wróżka. Ale jakość zmniejsza ryzyko. Ten rower jak dla mnie jest za cienki na taką trasę. I nie do tego celu jest zbudowany. To raczej rower miejski, nie trekkingowy. Ma koła o średnicy 26 ''. Takie kółka dają dobrą zwrotność. Są świetne w MTB, ale na długich trasach przegrywają z większymi. Duże koło na oponach tylu slick jest szybsze.
Rower ma też fatalne haki mocowania tylnego koła. Pewniejsze są haki otwarte w dół. W tych skośnych łańcuch potrafi pociągnąć piastę z prawej w przód i z roweru robi się dwuślad :).

Przez ostatnie kilka lat kupowałem rowery w hipermarketach. Najtańsze modele. W takich rowerach z Reala często się coś psuje, ale w roku 2010 zaryzykowałem i pojechałem takim tanim złomem na Lazurowe Wybrzeże.

Lubisz ryzyko? ;) Takie rowery z trudem nadają się do użytkowej jazdy w okolicach domu. Ich jedynym atutem, oprócz niskiej ceny, jest mały żal po kradzieży :). Mechanicy w serwisach klną w żywy kamień, jak im się taki wehikuł przyprowadza do naprawy. Pewnych rzeczy nie da się tam naprawić, bo są zepsute już na etapie projektu. Precyzyjne działanie napędu czy efektywne hamowanie zamiast spowalniania to w rowerach tej klasy rzeczy nieosiągalne. Owszem, skoro się turlają w wyniku naciskania na pedały, a ruch kierownicą powoduje skręt, to nadają się do podróży. Ale to sztuka dla sztuki. Wyjazd do Francji na rzęchu to hardcore dla koneserów mocnej przygody. Dziwi mnie, że mając tak ambitne cele wybierałeś "wyroby roweropodobne". Ile wydałeś na rowery w ciągu tych kilku lat? Porównaj sobie tę kwotę z ceną normalnego roweru.
Przepraszam za tak rozwlekłą dygresję na marginesie tematu, ale w moim odczuciu handel tym szajsem to psucie rynku i oszukiwanie klientów. Obniżanie ceny produktu doprowadziło do stworzenia karykatury roweru.

opcja numer dwa polega na oddaniu tego roweru do serwisu i użyciu go do następnej wyprawy.

Rama raczej się nie rozpadnie. Napęd też powinien dać radę. W końcu w rosyjskiej ruletce jest pięć do jednego na korzyć gracza. Ale czego oczekujesz od serwisu? Regulacji? Zaryzykuj :D. Choć i tak pewnie szybko wrócisz do punktu wyjścia.

opcja numer trzy: pójść do rowerowego i kupić na raty jakiś rower trekkingowy...do 1100 zł

Jak dla mnie to jedyna poważna opcja. Choć oczywiście nie daje gwarancji bezawaryjnego pokonania planowanej trasy.
Na Twoim miejscu kupiłbym rower przeznaczony do turystyki, zamiast kombinować z półśrodkami.
Według mnie optymalna jest konstrukcja na ramie Cro-Mo lub ostatecznie aluminiowej. I na osprzęcie Shimano Alivio lub porównywalnym innego producenta. Jeśli jeździ się głównie po asfalcie, to amortyzator można sobie darować. W tańszych rowerach to i tak tylko resor bez tłumienia. Nie będę szukał w sieci za Ciebie, ale warto tam pogrzebać. Teraz jest martwy sezon na rowerowym rynku. Dobry czas na zakupy. Niedawno w podobnych warunkach kupiłem Konę Smoke, płacąc nieco ponad połowę jej sezonowej wartości. Zmieściłem się w Twoim limicie cenowym. To rower miejski, kupiony dla ramy. Ale po drobnych przeróbkach nie obawiałbym się wypadów na nim na drugi kraniec Europy.
Ostatnio zmieniany: 2 lata, 10 mies. temu przez Marek. Powód: popr. błędu

Odp: Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10659

  • Karol
  • Offline
  • Zna się na rzeczy
  • Posty: 145

Odp: Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10660

  • Marek
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 945
Wygada nieźle. Szczególnie przy tej cenie. Jakość XT występuje tam wprawdzie punktowo, przy prawym haku, ale XT w turystyce szosowej to grupa trochę na wyrost.
Marka mało znana na polskim rynku. Ale jeśli radzi sobie na niemieckim, to chyba można jej zaufać bardziej niż produktom z Reala :).

Odp: Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10661

Marek, nie jestem inwalidą ani nie jestem puszysty, to fakt. W spódnicy akurat czasem jeżdżę. Poziom sztywności ramy nie jest dla mnie ważny.
Nie zależy mi też szczególnie bardzo na rozmiarze kół, gdyż tempo jazdy również nie jest dla mnie istotne.
W ciągu trzech ostatnich lat na same rowery z marketu wydałem około 600 zł. Do tego trzeba doliczyć koszty części. Kupowałem głownie dętki i opony. Raz oddałem do serwisu, by mi wycentrowali koło. Raz kupiłem gumki do hamulca. Raz smar, raz olejek. No i klocki hamulcowe. Czyli wyszło dość tanio. Powiedzmy, że łącznie z 900-1000 zł. Za tyle trudno kupić jeden rower klasy średniej.

Karol, dzięki za link.
Ostatnio zmieniany: 2 lata, 10 mies. temu przez rmaciej1983.

Odp: Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10666

  • Marek
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 945
rmaciej1983 napisał:
W spódnicy akurat czasem jeżdżę. Poziom sztywności ramy nie jest dla mnie ważny.
Nie zależy mi też szczególnie bardzo na rozmiarze kół, gdyż tempo jazdy również nie jest dla mnie istotne.

Ciekawych ludzi spotyka się w sieci :). Okazuje się, że przy dużym dystansie wartościowanie gorsze-lepsze nie ma znaczenia. A spódnica mini czy maxi? Bo w miniówie na męskiej ramie też się daje radę.

Za tyle trudno kupić jeden rower klasy średniej.

...jeśli się nie szuka używanych na Allegro :). To ile tych rowerów było?
Mniejsza o to. Rower średniej klasy raczej nie zostanie porzucony na parkingu przed sklepem.
Mam nadzieję, że choćby z tego powodu wybierzesz trzecią opcję.
Powodzenia w wyborze :).

Odp: Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10668

Jest też taki:
allegro.pl/nowy-brennabor-damka-trekking...-28-i1968255377.html .
Parametry ma bardzo zbliżone do tego, co pokazał Karol. I kosztuje o całe 180 zł mniej.

Marek, do tej pory były tylko dwa. Jeden jakiś górski, niebieski. Musiałem dokupić do niego bagażnik, dynamo i światła. Czyli kilkadziesiąt złotych poszło. Przy czym z dynamem od początku miałem problemy :P. Ostatecznie nie miałem świateł, a jedynie udawałem, że mam, żeby było zgodnie z przepisami :P.
Jeśli chodzi o spódnice, to raczej krótkie, więc jakoś mogę przeżyć męską ramę.
Ostatnio zmieniany: 2 lata, 10 mies. temu przez rmaciej1983.

Odp: Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10669

  • Karol
  • Offline
  • Zna się na rzeczy
  • Posty: 145
Co do sztywności ramy, to Marek ma rację. Lepiej energię pedałowania zamieniać na pokonywane kilometry niż kołyszący się rower. Dlatego też w linkowanym przeze mnie rowerze zmieniłbym sztycę podsiodłową na sztywną.


Różnica w cenie wynika z zastosowanego osprzętu napędu.
Ostatnio zmieniany: 2 lata, 10 mies. temu przez Karol.

Odp: Rower trekkingowy 2 lata, 10 mies. temu #10670

Oczywiście, że rower klasy średniej nie zostanie porzucony na parkingu przed sklepem, bo byłoby go szkoda :).

No dobra. Po dłuuugim namyśle wybiorę chyba tę opcję:
allegro.pl/nowy-brennabor-damka-trekking...-28-i1968255377.html .
Ma tylną piastę Joytech (czyli kulkowa) i wielotryb nakręcany 7-rzędowy (czyli wolnobieg, jak rozumiem), więc nie jest to może najwyższa jakość, ale za to cena taka, że nie muszę go kupować na raty.
Ostatnio zmieniany: 2 lata, 10 mies. temu przez rmaciej1983.
Wygenerowano w 0.47 sekundy
Copyright © 2014 NaRowerze.Info - społeczność rowerzystów. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kontakt Blog podróżniczy
کارت تخفیف تخفیف گروهی قهوه نسکافه فروشگاه اینترنتی فروشگاه اینترنتی فروشگاه اینترنتی فروشگاه اینترنتی

Friends Online

Używamy plików cookie do poprawy komfortu korzystania z tej witryny przez użytkowników. Ograniczenie stosowania plików cookies może wpłynąć na poprawność działania niektórych funkcjonalności dostępnych w serwisie NaRowerze.info. Aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie zobacz naszą politykę prywatności.

Akceptuję pliki cookie na tej stronie.

EU Cookie Directive Module Information